Podziel się wpisem:
  • 61
    Udostępnienia

Höfn. Małe, portowe miasteczko położone około 6 godzin jazdy od Reykjaviku. Zdecydowana większość turystów właśnie w tym miejscu próbuje słynnej, lokalnej zupy krabowej i zawraca w kierunku stolicy. Tymczasem kawałek dalej zaczyna się inna Islandia – dużo mniej zaludniona, dużo bardziej pusta, dzika i pełna fantastycznej przyrody. Wschodnia część kraju to niesamowite fiordy, przez które odcinki, które na mapie wydają się krótkie, będziesz pokonywać godzinami. Piękne renifery. Niezliczone rzeki i wodospady, a wokół nich fascynujące kaniony.

Wschód to najrzadziej zaludniona część Islandii – powierzchnia Austurlandu to 20% powierzchni całego kraju, a zamieszkuje go jedynie 3,3% całej ludności. 12 tysięcy osób rozsiane na terenie większym, niż całe województwo dolnośląskie! Daje to ogromne możliwości bycia sam na sam z naturą, tułania się po miejscowych górach i przestrzeniach i uniknięcia tłumów turystów nawet w środku sezonu.

Zamieszkałem tu w 2019 roku na kilka miesięcy i był to strzał w dziesiątkę – do tej pory podobało mi się na Islandii, ale na wschodzie podoba mi się wybitnie. Co w takim razie zwiedzać? Ruszajmy na wschód!

Dla ułatwienia nawigacji, dodałem do wpisu spis treści:

Ukryta atrakcja wschodu – kanion Stuðlagil

Miejsce to stało się względnie popularne całkiem niedawno, gdy jeden z filmików z dna kanionu zatoczył wielkie koło po Internecie, rozchodząc się w setkach tysięcy udostępnień. Kanion Stuðlagil rzeczywiście jest fascynującym miejscem, ale trzeba mieć trochę szczęścia, samozaparcia i odpowiednie warunki, by ujrzeć ten piękny widok:

Najbardziej popularne ujęcie kanionu

Po pierwsze, by woda miała tak piękny kolor, musisz pojawić się odpowiednio wcześnie w trakcie sezonu. Gdy ja dojechałem nad kanion w połowie sierpnia, woda miała kolor… kawy z mlekiem. Okazało się, że gdy lato jest ciepłe i topi się sporo lodu z lodowców, nadmiar wody w pewnym momencie trafia również do powyższej rzeki, co skutkuje zmianą koloru na wybitnie niekorzystny fotograficznie.

Po drugie, mapy Google poprowadzą Cię do kanionu od drugiej strony, z której nie można zejść na sam dół. Jest tam parking i kilka stromych ścieżek trekkingowych, ale widoki nie są tak spektakularne – choć na pewno cieszą oko. Jeśli chcesz zejść na dół kanionu, auto musisz zostawić w miejscu, które oznaczyłem na mapie, a następnie udać się w 3-4 kilometrowy spacer (są wydeptane ścieżki, ciężko zgubić drogę).

Tak czy inaczej, niezależnie od pogody i koloru wody, miejsce jest warte odwiedzenia!

Polowanie na Maskonury – wizyta w Borgarfjörður eystri

Sporo jest miejsc na Islandii, w których można podziwiać te małe, dzielne ptaszki, które większą część roku spędzają na oceanie. Z większym lub mniejszym sukcesem zobaczysz je na północy, południu, fiordach zachodnich – ale stolicą Maskonurów na Islandii jest zdecydowanie Borgarfjörður eystri. To malutkie miasteczko położone jest na północnym wschodzie kraju, ponad godzinę drogi od Egilsstaðir. Po drodze przejedziesz przez majestatyczne góry, a gdy dotrzesz do miasteczka, musisz je minąć i pojechać 5 kilometrów dalej jedyną drogą – aż dotrzesz do małego parkingu. Zostaw tam auto i delektuj się wszechobecnymi maskonurami – takie ujęcia nie są żadnym problemem:

Od połowy maja do połowy sierpnia małe ptaszki są tu praktycznie wszechobecne, bywają ich tysiące, i trzeba mieć naprawdę pecha, by ich nie spotkać. Samo miasteczko jest bardzo urokliwie położone, a widok na fiord podczas zjeżdżania z gór jest zachwycający. Punkt, którego nie możesz ominąć!

Najprawdziwszy las na Islandii – Hallormsstadur

A to atrakcja, o istnieniu której dowiedziałem się całkiem niedawno, i naprawdę mnie zaskoczyła. Podczas pierwszej wizyty na Islandii wierzyłem, że nie ma tu drzew ze względu na wiatr. Potem dowiedziałem się, że na Islandii było sporo lasów, ale wszystkie drzewa po prostu wycięto. Jadąc przez ten kraj natkniesz się na spore tereny z dużą liczbą drzew, ale są to drzewa świeżo posadzone, którym do lasów z prawdziwego zdarzenia daleko.

Jest jednak jedno miejsce w kraju, gdzie Islandia staje się Norwegią lub Alaską. To położony nieopodal stolicy wschodu las Hallormsstadur.

I tu Cię zaskoczę – to najprawdziwszy las, w którym można naprawdę się zgubić! Jest spory (ponad 700 hektarów), różnorodny i pełen ciekawych ścieżek, a co najważniejsze – często jest po prostu pusty. Byłem w nim w jednym z najcieplejszych dni w całym 2019 roku w pięknym słońcu, a i tak nie spotkałem ani jednej osoby na szlaku. Ani jednej! W tym miejscu znajdziesz PDF z mapą lasu i podstawowymi informacjami. Ja przeszedłem niebieską pętlę, której start zaznaczyłem pinezką na mapie wyżej. Chciałem połazić więcej, ale część szlaków była w remoncie i były zamknięte.

Jakoś tak mało islandzko, prawda? A co to za wielka woda pod lasem? Ta wielka woda to jezioro, wzdłuż którego ciągnie się las. Zaraz obok zaznaczyłem na mapie camping Altavik, koło którego można również znaleźć piękne miejsca do przechadzek i relaksu:

Jeśli lubisz dziką przyrodę, szukasz trochę niestandardowych jak na Islandię krajobrazów, lubisz chodzić a jednocześnie chcesz trochę uniknąć tłumów, które gromadzą się w najbardziej popularnych, islandzkich atrakcjach, to Hallormsstadur będzie strzałem w dziesiątkę.

Miasteczko Breiðdalsvík i okolice

Tym razem trochę mniej przewodnikowo. Choć Breiðdalsvík leży tuż obok drogi krajowej numer jeden, to większość turystów mija to miasteczko bez żadnej refleksji. Pewnie sam bym tak zrobił, ewentualnie zatrzymałbym się jedynie by zatankować auto i coś zjeść – a to błąd! Na szczęście okolica jest moim domem na kilka dobrych miesięcy, więc co nieco mogę Ci o niej opowiedzieć.

Breiðdalsvík leży tuż pod górami w pięknej dolinie:

Ta mała wioseczka, którą widać z prawej strony, to właśnie Breiðdalsvík. Liczy sobie lekko ponad setkę mieszkańców, a mimo to ma dwa hotele, dwie restauracje, a nawet małą miejską siłownię i basen! Wstęp na te ostatnie kosztuje 900 ISK, czyli niecałe 30 zł. Samo miasteczko jest małe i niczym się nie wyróżnia, ale fantastyczna jest okolica. Kilka kilometrów w głąb doliny znajdziesz zaznaczony na mapie wodospad, który prezentuje się tak:

W okolicy znajdziesz mnóstwo gór i szlaków pomiędzy nimi – część ścieżek jest nieoznakowana, a część z drogowskazami. Nie znalazłem wersji elektronicznej, ale mam mapę w formie papierowej, więc jeśli chcesz się poszwendać po wschodnich górach, w których nigdy nikogo nie spotkałem, to łap małą mapę:

Inne atrakcje wschodu

Droga 95 przez góry

Jest to krótsza droga z Breiðdalsvíku do Egilsstaðir, prowadząca przez góry. Mniej więcej w połowie drogi będziesz mieć fantastyczny widok na całą dolinę, kilkadziesiąt kilometrów aż do oceanu. Niesamowita uczta dla oczu, ale polecam Ci tę drogę tylko, jeśli masz coś lepszego, niż zwykły, osobowy samochód z wypożyczalni – ten ostatni średnio nadaje się na tę żwirową drogę. Wprawdzie spotykam takich śmiałków cały czas, ale lepiej wybrać asfaltową jedynkę i jechać wzdłuż oceanu.

Renifery

Sprowadzone w XVII wieku z Norwegii okazały się zbyt problemowe w hodowli i wypuszczone na wolność. Od tego czasu renifery zamieszkują wschodnią część Islandii i można je czasem spotkać. Ja miałem takie szczęście, że trafiłem na całe stado w moim pierwszym dniu w tym kraju w 2019! A potem nie spotkałem ich ani razu. Najłatwiej spotkać je jakąś godzinę drogi na zachód od Egilsstaðir.

Portowe miasteczka nad fiordami, jak Djúpivogur

Pierwszego dnia czerwca 2019 pokonałem w jeden dzień całą trasę z Reykjaviku do mojego małego miasteczka. To ponad 600 kilometrów jednopasmówką, a tego samego dnia Liverpool grał finał Ligi Mistrzów z Tottenhamem. Na szczęście przejeżdżałem przez Djúpivogur, w którym całych siedem osób postanowiło oglądać mecz. Przy okazji zwiedziłem tę małą, malowniczo położoną mieścinkę, która zachwyca widokami tak, jak każde miasteczko na wschodzie:

Stolica wschodu, Egilsstaðir

Największe miasto na wschodzie, liczące mniej, niż 3 tysiące mieszkańców. Znajdziesz tu jednak banki, większe sklepy jak Netto czy Bonus, kilka stacji benzynowych, wypożyczalnie samochodów a także małe lotnisko, z którego polecisz w kilka miejsc na Islandii a także na Grenlandię. Malowniczo położone, nie nad fiordem a za górami, pozwala zrobić przerwę w trasie i większe zakupy.

Urok wschodniej Islandii

Jest to chyba najrzadziej odwiedzana przez turystów część kraju i jednocześnie najmniej zaludniona. Często za to panuje tu dobra pogoda, choć jest chłodniej, niż na wschodzie, to dużo bardziej słonecznie. Wschodnie fiordy to także pierwszy islandzki widok dla turystów przybywających tutaj drogą morską – promy z Danii kursują do położonego niedaleko Egilsstaðir miasta Seyðisfjörður. Jeśli lubisz prawdziwie surową przyrodę, arktyczne krajobrazy, górskie tereny i samotność, to wschód zdecydowanie jest dla Ciebie – pokochasz go tak, jak ja. Na zakończenie – zorza polarna nad górami i Breiðdalsvíkiem!

Jak zaplanować podróż?

W maju miała miejsce premiera mojej pierwszej książki. Jest to kontynuacja darmowego e-booka o tytule "Jak tanio latać", tym razem na ponad 200-stronach dzielę się całą wiedzą związaną z organizacją wszystkich moich podróży - zarówno tych, które skonstruowałem dla siebie, jak i innych osób. Dostępna zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej:

Cześć, podróżniku!

Na imię mam Zbyszek i jestem autorem bloga, którego właśnie przeglądasz. Uważam, że w podróży dużo mniej liczy się budżet, a bardziej radość i wspomnienia, więc nieraz ruszam w drogę z małym plecakiem i namiotem, ale nie pogardzę też luksusowym basenem na dachu wieżowca w pięknym hotelu.

Piszę nie tylko o swoich podróżach, ale również doradzam: jak znaleźć fajne loty, jak znaleźć dobry nocleg, jak wszystko zorganizować.

Jeśli chcesz być na bieżąco, śledź mój fanpage na Facebooku:


Podziel się wpisem:
  • 61
    Udostępnienia
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *