Na niebie ani jednej chmury. Słońce pali bez litości, ale Ty chowasz się w przyjemnym półcieniu sosnowych drzew. W zasięgu Twojego wzroku nie ma nikogo, a jedyne dźwięki, jakie docierają do Twoich uszu to lekki szum łagodnych fal i kojarzące się z latem odgłosy wydawane przez wszechobecne cykady. Co godzinę schładzasz się w lazurowej, przyjemnej wodzie, podziwiając malutkie ławice rybek i kraby pustelniki toczące przybrzeżne wojny o najlepszą muszlę. Gdy słońce powoli chowa się na horyzoncie, w ostatnich, pomarańczowych jego promieniach zbierasz ręcznik i książkę i udajesz się na spacer po porcie. Po chwili zajmujesz miejsce w jeden z lokalnych knajpek i rozkoszujesz się doskonałym risotto z owocami morza.

Brzmi abstrakcyjnie?

Jeszcze kilka miesięcy temu, gdy świat powoli nieśmiało próbował otwierać się po wiosennych lockdownach, taki obrazek w Chorwacji był całkowitą normalnością. Ulubiony kierunek wakacyjny Polaków otworzył się całkowicie i z dnia na dzień, a ja lekko zaryzykowałem kilka tygodni wcześniej i kupiłem bilet do Splitu całkiem w ciemno licząc, że granice na wakacje się otworzą – i trafiłem idealnie, dzięki czemu podróż kosztowała mnie tyle, co szybki obiad dla dwóch osób w McDonaldzie. Zachłyśnięty w ostatnich latach egzotyką i dalekimi podróżami trochę zapomniałem, jak dużo przyjemności można czerpać z podróżowania po Europie, po krajach, które odwiedziło się już kilkakrotnie. Jak wiele kryją skarbów i perełek – a taką na pewno jest jedna z wysp leżących 2 godziny drogi promem od Splitu – Hvar.

Stari Grad – miasteczko, w którym czas się zatrzymał

Czy rzeczywiście? W końcu gdy wysiądziesz z promu i ruszysz w krótką drogę prowadzącą do miasteczka, po drodze będziesz iść wzdłuż przystani. A tam wcale nie dominują stare łodzie rybackie – raczej nowoczesne, wypasione katamarany, dynamiczne, szybkie łodzie motorowe, czy małe, luksusowe jachty. W Starim Gradzie jest sporo nowoczesności, ale wystarczy wejść do portu, by zapomnieć, że mamy już 2021 rok. Stare mury budynków nienaruszone zębem czasu wyglądają, jakby wyjęto je żywcem z okresu istnienia Austro-Węgier, brukowane chodniki leżą tu niezmiennie od setek lat, a na tyłach miasteczka starsi gospodarze pieczołowicie dbają o swoje winnice tak samo, jak robili to ich przodkowie dekady i wieki temu.

Jedna z wąskich, klimatycznych uliczek Starego Gradu

Stari Grad jest najstarszym miasteczkiem na wyspie, które powstało kilkaset lat przed naszą erą – ma prawie 2,5 tysiąca lat i widać, że do zmian przystosowuje się bardzo powoli, w swoim tempie. To jedno z najbardziej słonecznych miejsc w całej Chorwacji, a niecałe dwa tysiące mieszkańców żyje tutaj głównie z turystyki, rybołówstwa i… upraw lawendy.

Na północy mieściny znajduje się lokalny, mały szlak górski – po około dwudziestu minutach przyjemnego spaceru w cieniu sosnowych drzew dotrzesz na wzgórze, na którym znajduje się duży krzyż i kapliczka, a skąd rozpościera się wspaniały widok na zatokę i miasteczko. Nie mogę polecić Ci wejścia tam w ciągu dnia, bo słońce na Adriatyku latem jest mordercze, ale idealnym momentem jest wyjście tuż przed zachodem – w sam raz, by złapać na górze ostatnie promienie. Widok na miasteczko i zatokę jest wtedy spektakularny.

Widok na Stari Grad z pobliskiego wzgórza

Kąpiel w cieniu sosny

Z czym kojarzy Ci się kąpiel w Chorwacji? Bo gdy ja myślę o pluskaniu się w chorwackim morzu, od razu mam przed oczami taki obrazek: zero piasku, nad głową bezchmurne niebo i palące słońce, pod stopami kłujące w nogi kamyczki, niesamowicie turkusowa, czysta i ciepła woda. Miejscami cień rzucają wszechobecne sosny, a do uszu dociera dźwięk urzędujących na drzewach cykad. Stari Grad nie wyłamuje się ze stereotypu – wystarczy oddalić się kawałek od portu i znajdziesz niezliczone miejscówki do plażowania w prywatności. Woda w zatoce jest niezbyt głęboka i czysta, ma niesamowity kolor, a wybrzeże bardzo sprzyja wypoczynkowi w spokoju – pełne jest zakrętów i małych zatoczek, na których brzegu można się skryć i schować przed sąsiadami. Miejsca jest sporo dla każdego, a w momencie, gdy urlopowałem tam w czasie pandemii, gdy turystów było zauważalnie mniej, wyspa była rajem na Ziemi.

Stari Grad - jedna z lokalnych zatoczek z klimatyczną ławeczką tuż nad wodą, w cieniu sosnowych drzew

Wchodzisz ostrożnie do wody, by nie nadepnąć żadnego jeżowca i… możesz z niej nie wychodzić, ma idealną temperaturę, a podwodne życie obfituje w wiele atrakcji, i nawet śledzenie małego kraba pustelnika może być pasjonujące. Chorwacja to oczywiście nie Malediwy i brak tu pełnoprawnej, kolorowej rafy koralowej, ale spokojnie – nie pakujesz sprzętu do snorkelingu na marne, na pewno Ci się przyda.

Wyspa Hvar jest spora i nie ogranicza się do Starego Gradu – to miasteczko, choć jest tutaj najstarsze, nie jest nawet stolicą tego kawałka lądu. Jeśli przyjedziesz tutaj własnym samochodem, spokojnie możesz udać się na zwiedzanie całej wyspy, ale jeśli nie, to… nic nie szkodzi. Stary Grad ma wszystko, czego potrzeba do spędzenia fantastycznego czasu na wakacjach, jeśli tylko nie szukasz zabawy rodem z Ibizy i pracujących do bladego świtu dyskotek, bo takich przybytków w miasteczku brak.

Kilka dni na wyspie w lipcu 2020 zleciało mi w moment, ale wspominam je doskonale – jako wytchnienie od noszenia wszędzie maseczki, zamkniętych restauracji i wszystkich innych, koronawirusowych restrykcji. Wspominam je jako kilka dni wspaniałej, wakacyjnej normalności – normalności, której tak bardzo teraz brakuje.

2 Comments

  • Waldemar, 24 stycznia, 2021 @ 12:25 pm Reply

    Dzięki Zbyszku za ten wpis i cenne informacje! Chyba ponownie muszę zajrzeć do Chorwacji ( kiedyś przecież to wariactwo się skończy… ), którą jakiś czas temu odpuściłem m.in. ze względu na galopujący wzrost cen… Jak właśnie wykazałeś w tym wpisie, są opcje na komfortowy i akceptowalny cenowo urlop w gorącym słońcu i w krystalicznej wodzie! 🙂
    Zdrowia i pomyślności!

    • Zbigniew Wu, 24 stycznia, 2021 @ 1:09 pm Reply

      Zgadza się, wprawdzie jest drożej niż kiedyś, bo też pamiętam tanią Chorwację sprzed lat, ale na moje oko – nie ma dramatu 🙂 Choć pewnie w 2020 przez pandemię było taniej. Wszystkiego dobrego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *