Wietnamska legenda mówi, że bogowie zesłali na Ziemię smoki, które pluły perłami, zmieniającymi się w skały po kontakcie z wodą. Perły te zdobią dziś zatokę Ha Long, a setki lat temu pomagały mieszkańcom północnej części Wietnamu bronić się przed atakami od strony morza. Mniej romantyczna w tym temacie jest nauka – gdy setki milionów lat temu teren dzisiejszej zatoki pokrywało morze, zamieszkiwało je mnóstwo stworzeń, które w swych organizmach, kościach, skorupkach i pancerzach posiadały spore ilości wapnia. Gdy umierały, opadały na dno, a odpowiednie procesy fizyczne i chemiczne połączone z ogromną ilością czasu pozwoliły na utworzenie grubej płyty wapiennej, która po przetrwaniu masy procesów górotwórczych przybrała dzisiejszą formę, w postaci tysięcy skał zdobiących wody zatoki na Morzu Południowochińskim. Efekt? Spektakularny.

Wyspa Cát Bà i zatoki Ha Long i Lan Ha

O siedmiu cudach świata pisałem już kilka lat temu, wspomniałem tam też o liście siedmiu cudów natury. To ranking zaproponowany przez firmę New7Wonders, ale wyboru cudów dokonywali internauci głosując przez internet. Pierwszy z nich oglądałem na własne oczy nie wiedząc jeszcze, że należy do tego grona – podczas mojej pierwszej większej eskapady, gdy w Ameryce Południowej przechadzałem się nad potężnymi Wodospadami Iguazu. W Wietnamie odwiedziłem drugi punkt z tej listy – znajdująca się na samej północy wietnamskiego wybrzeża zatoka Ha Long zachwyca i nie daj się zwieść opiniom, że jest tu zbyt komercyjnie i nie warto.

Zatoka jest naprawdę piękna, a rozsiane po ogromnej przestrzeni niezliczone skaliste wyspy i wysepki robią piorunujące wrażenie. Pionowe skały wystające bezpośrednio z morza znajdziesz w niejednym miejscu na świecie, choćby w pobliskiej Tajlandii, ale tutaj jest ich naprawdę ogromna liczba i występują gęsto, do tego pomiędzy skałami mijać będziesz… pływające wioski. Zacznijmy od początku.

Zwiedzanie zatoki Ha Long

Najlepszym sposobem na zwiedzanie zatoki jest zorganizowana wycieczka. Nieważne, czy jesteś super budżetowym backpackerem, czy rodziną na wakacjach z biura podróży – wszyscy korzystają z tych samych wycieczek, bo po prostu nie ma lepszej i tańszej opcji podziwiania atrakcji zatoki. Standardowy plan wycieczki z wyspy Cat Ba (na której się zatrzymałem – o tym dalej) wygląda mniej więcej tak:

  • rejs w stronę zatoki Ha Long,
  • pływanie, zwiedzanie jaskiń i ukrytych plaż,
  • lunch na łódce,
  • pływanie kajakiem po zatoczkach i jaskiniach,
  • wizyta na Monkey Island na zachód słońca,
  • powrót do portu.

Cały dzień atrakcji, w cenie pyszny, wietnamski lunch, wszystkie wejściówki i koszty. Cena? Od 17$ do 25-30$ za osobę, z podwózką bezpośrednio z hotelu. Wycieczkę kupisz dosłownie wszędzie, na każdym kroku są biura oferujące atrakcje, na 99% możesz kupić taką również u siebie w hotelu. Naprawdę warto!

Pierwszym, co rzuci Ci się w oczy w trakcie rejsu, będą domy na wodzie. Ludzi mieszkających na wodach zatoki liczy się w tysiącach. Pod koniec XX wieku Ha Long znalazła się na liście UNESCO i wtedy podjęto decyzję o przesiedleniu rybaków mieszkających na wodzie, Ci jednak po protestach wywalczyli sobie prawo do pozostania w domu. Fascynujące jest oglądanie, jak bardzo dziwne i jednocześnie normalne życie toczy się w pływających domach. Najbardziej uderzył mnie… widok psów żyjących razem z właścicielami i dziarsko biegających po konstrukcjach unoszących się na wodzie. Mieszkańcy żyją głównie z rybołówstwa ale również turystyki.

Zwiedzanie zatoki to również plażowanie na jednej z tysiąca małych, bezimiennych plaż, pływanie kajakiem po małych zatoczkach i jaskiniach, wypatrywanie małpek w gęstych lasach porastających wysepki i podziwianie zatoki z punktów widokowych. Nie oczekuj, że będzie intymnie – zatokę odwiedzają miliony turystów i zwykle roi się tam od ludzi, ale nie uprzykrza to jakoś wybitnie zwiedzania.

Jeśli będziesz mieć pecha, trafisz na taką pogodę. Na 5 dni spędzonych przeze mnie na Cat Ba tylko jeden był pochmurny i deszczowy – dzień mojej wycieczki 😉

Wycieczka jednodniowa to najmniejsza z opcji zwiedzania. Biura mają w swojej ofercie również wersje kilkudniowe, z noclegiem na statku lub na lądzie – ja zdecydowałem się na organizację noclegu w okolicy i transportu samodzielnie, bo nie chciałem być ograniczany wycieczką, a jedynie sam rejs odbyłem z grupą.

Na co czeka butelka wina 18 metrów nad wodą? Wspinanie w Wietnamie!

Wapienne skały nad zatoką Ha Long i w północnej części kraju to znak rozpoznawczy Wietnamu. Potężne kolosy wystające na dziesiątki metrów bezpośrednio z wody robią niesamowite wrażenie. Większość ludzi tylko pływa łódkami czy kajakami pomiędzy skałami. A gdyby tak spróbować czegoś innego?

Dotknąć tej skały? Postawić na niej stopę? Przykleić się do niej i powoli ruszyć do góry?

Wspinanie w Wietnamie jest dość popularne, a masa sportowców z całego świata przybywa tu doskonalić swoje umiejętności z kilku powodów – świetnej skały, wspaniałej pogody, a także zachwycających krajobrazów. W okolicy zatoki Ha Long jest sporo miejsc, w których znajdziesz sportowe drogi, wiele firm oferuje również gotowe wyjazdy z przewodnikami i wypożyczeniem sprzętu. Jednym z miejsc, w których się wspinałem, jest Butterfly Valley, położona jakieś 10-15 minut jazdy od Cat Ba:

Na miejscu w ogóle nie było tłoczno, a po drogach widać, że są dużo mniej uczęszczane, niż choćby te na Jurze w Polsce. Widoki – zapierające dech w piersiach, do tego jest bardzo kameralnie. Na miejscu tylko jedna pani mówi w miarę po angielsku i zadba o to, by Twój brzuch nie został pusty podczas treningu. Oprócz niej będą towarzyszyć Ci… jakieś dwie-trzy krowy i kilka kurczaków.

Drugą możliwością jest wspinanie, do którego trzeba odpowiednio nastawić swoją psychikę. Deep Water Solo to specjalna odmiana, w której na skałę wchodzisz bez żadnych zabezpieczeń, wspinasz się do końca lub do odpadnięcia i lądujesz w wodzie. Woda to jedyny amortyzator – do tego nie unikniesz jej, bo nawet gdy skończysz, i tak musisz zdecydować się na skok w dół. Były momenty, w których nie odważyłem się zaryzykować niepewnego ruchu w obawie przed poleceniem do wody w dziwnej pozycji z kilku metrów, ale to wspaniałe przeżycie i polecam każdemu, nawet, jeśli nie masz zbyt dużego doświadczenia (tak, jak ja!) we wspinaniu.

No dobra, a co z tym winem?!

Otóż najdłuższa z dróg na jednej ze skał kończy się naprawdę wysoko – na półce skalnej 18 metrów nad poziomem wody. Jeśli już jakiemuś śmiałkowi uda się na górę dotrzeć i spojrzy w dół, to przed skokiem może ukoić nerwy kilkoma łykami wina!

Butelka została pozostawiona tam przez wspinaczy i każdy, kto tam dotrze, bierze łyka na odwagę i wylewa kapkę zawartości do wody na szczęście.

Jeśli się zdecydujesz, mogę polecić Ci świetną firmę – Langur’s Adventures. Z ich usług korzystałem decydując się na DWS i tak mi się spodobało, że potem wracałem również tutaj po sprzęt wspinaczkowy. Przewodnicy i instruktorzy mówią dobrze po angielsku, a niespodzianką był darmowy lunch, o którym nie było mowy przy rezerwowaniu wycieczki. Firma istnieje dopiero od niecałego roku, ale starają się na maksa, więc polecam!

Ha Long i okolice – gdzie nocować i co jeszcze tu robić?

Tak samo jak zatoka nazywa się leżące na wybrzeżu miasteczko. Naczytałem się o nim sporo, głównie tego, że nie ma nic do zaoferowania – wybrałem więc na nocleg pobliską wyspę Cat Ba, która leży nad zatokami Ha Long i Lan Ha. Na wyspie jest trochę taniej, tańsze są również wycieczki i nie jest tak zatłoczona jak wybrzeże. Zatrzymałem się w hotelu Sao Mai, który oferuje przyjemne zakwaterowanie za naprawdę śmieszną kwotę – za 30 zł za noc (za pokój) dostaniesz komfortowy pokój z łazienką, klimatyzacją i dobrym śniadaniem w cenie. Właściciel jest naprawdę sympatyczny i pomógł nam zorganizować również wycieczkę i w kilku innych kwestiach logistycznych.

Cat Ba będzie dobrym wyborem, jeśli lubisz naturę. Poza zwiedzaniem zatoki możesz wyskoczyć tu na Monkey Island (większość wycieczek oferuje postój na wyspie, ale można również dopłynąć na nią z portu samodzielnie), gdzie po krótkim trekkingu dojdziesz na ładny punkt widokowy. Możesz wybrać się również na zwiedzanie parku narodowego – obejmuje spory teren wyspy. Oprócz wspinania, o którym już wspominałem, wyspa oferuje jeszcze możliwość wypłynięcia na snorklowanie i nurkowanie, by oglądać tutejsze rafy koralowe.


Czy zatoka Ha Long jest skomercjalizowana? Oczywiście. Ale które tak spektakularne miejsce nie jest? Tłumy ludzi znajdziesz w każdym z miejsc okrzykniętym jednym z 7 przyrodniczych cudów świata i w masie miejsc poza nimi. Stały się popularne nieprzypadkowo – masy turystów uderzają tutaj, by zobaczyć prawdziwe piękno natury. Nie poradzę Ci więc, by odpuścić zatokę, bo jest komercyjna. Jest naprawdę fantastyczna i warta zobaczenia na własne oczy, niezależnie od tego, czy ten widok będziesz dzielić z innymi turystami, czy nie. Jeśli będziesz w północnym Wietnamie – wizyta w Ha Long Bay to w mojej opinii konieczność!