Śmierć polskiego podróżnika w Meksyku w kwietniu. Kilka tygodni później na plaży w Kostaryce znaleziono martwą piosenkarkę, która z plecakiem przemierzała ten kraj. Ostatnio gruchnęła wiadomość o znalezieniu ciał dwóch skandynawskich turystek w marokańskiej miejscowości Imlil. Jest ono bazą wypadową w góry Atlas i m. in. na najwyższy szczyt kraju, Jebel Toubkal. Turystki znaleziono… z odciętymi głowami, czy brutalnie poderżniętymi gardłami. Wolałem nie oglądać filmu z egzekucji.

Czemu przywołałem akurat przykład meksykańskiej piosenkarki? Pod jednym z udostępnień artykułu dotyczącego jej śmierci pojawiło się sporo komentarzy, o bardzo różnym wydźwięku. Dość zaskakujące było, że duża część z nich wyglądała tak:

„(…) Smutna prawda jest taka że miejsce naprawdę nie ma takiego znaczenia (…)”

„Kilka dni temu u mnie w mieście (Białystok) zostala zgwałcona 14 latka w centrum miasta, o godzinie 19. Czy to Sosnowiec, Lima czy Nowy Jork wszędzie moze sie cos stać.”

Jeden przypadek na 2.5 mln wizyt (dane z wikipedii) w skali roku / większa szansa jest na wygraną w totka więc nie można popadać w paranoje (…)

pisownia oryginalna, link do posta (z grupy na fb)

Rzeczywiście, wszędzie może Ci się coś stać

Może potrącić Cię samochód w drodze do pracy, możesz mieć wypadek jadąc na rowerze, możesz potknąć się na prostym szlaku w górach i polecieć w przepaść. Możliwości śmierci jest multum w każdej konfiguracji, ale o coś innego się tutaj rozchodzi.

W Brazylii po wylądowaniu przespałem się w hotelu niedaleko lotniska. Następnego dnia, po kilkunastu godzinach w autobusie dotarłem do miejscowości na granicy z Argentyną, Foz do Iguacu. Było to pierwsze miejsce w tym kraju, w którym poczułem się naprawdę bezpiecznie. Było jakoś tak… europejsko, na ulicach nie unosiło się swego rodzaju napięcie, a miejscowi w ogóle nie zwracali uwagi na blade, europejskie twarze przemierzające miasteczko. Kilka tygodni później w to samo miejsce trafił Arek Winiatorski, prowadzący świetnego bloga Stones on Travel. Na blogu informował, że właśnie w Foz do Iguacu, dokładnie pod jego hotelem miała miejsce… strzelanina. Jakieś gangsterskie porachunki.

Później przyszło mi przemierzać Argentynę. Często w nawigacji posługiwałem się mapami na telefonie, przez co trzykrotnie zdarzyło mi się zapędzić w nie do końca gościnne rejony w miastach. Atmosfera gęstniała z kroku na krok, czułem na sobie spojrzenia miejscowych, którzy jednocześnie wcale nie patrzyli. Znasz to uczucie? Wiesz, że wszyscy na Ciebie spoglądają, ale gdy się rozejrzysz, każdy jest zajęty swoimi sprawami. Od razu wiedziałem, że jestem tam, gdzie nie powinno mnie absolutnie być. Z każdym krokiem miałem nadzieję, że zaraz opuszczę to miejsce, patrzyłem jedynie w telefon co chwilę spoglądając przed siebie, by nikogo przypadkiem nie sprowokować. Wszystko skończyło się szczęśliwie i bez problemu, ale tyle szczęścia nie miał Mateusz Koszela, który prowadzi fanpage Autostopem w świat sportu. Został napadnięty w Argentynie, skończył na glebie bez plecaka, pieniędzy i telefonów. Więcej możesz poczytać na ten temat w wywiadzie z Weszło.

Statystyki są nieubłagane

W Brazylii w 2017 roku śmierć z ręki innego człowieka poniosło 64 tysiące osób, a ponad 60 tysięcy kobiet zostało zgwałconych. W Polsce dane dla analogicznego okresu wynoszą odpowiednio: 513 i 1262 przestępstwa. 125 razy więcej zabójstw i około 50 razy więcej gwałtów. Przy jedynie pięciokrotnie większej populacji. Oczywiście, że lwia część morderstw pewnie pochodzi z fawel, gdzie wzajemnie zwalczają się grupy narkotykowe, i postronnych osób dotyczą rzadko. Można znaleźć na pewno masę usprawiedliwień na tak potężną różnicę, ale wykres wygląda tak:

W Polsce liczba przestępstw kryminalnych w ciągu ostatnich 20 lat zmalała ponad dwukrotnie, a dodatkowo wykrywalność wzrosła około o połowę. To już nie są czasy, gdy ze strachem przemierzało się we Wrocławiu Trójkąt czy Huby niezależnie od pory dnia, modląc się, by jedna z ekip okupujących klatki i ławki nie postanowiła akurat zapytać, co tu robisz. Dziś we Wrocławiu możesz spokojnie przejść praktycznie każdą ulicą. W dzień i w nocy. Nie martwiąc się, że zaraz stracisz portfel i telefon.

Więc tak, wszędzie może Ci się coś stać. Ale są rejony świata, gdzie szansa na to, że coś Ci się stanie, jest znacząco większa, niż w innych.

Czy mamy zatem siedzieć w domu?

Nie popadajmy w skrajności! Jasne, że podróżując w mniej bezpieczne części świata, jak (prawie) cała Ameryka Południowa i Centralna, zwiększa się lekko prawdopodobieństwo przeżycia jakiejś niemiłej przygody. Ale zwiększa się za to ryzyko śmierci z nudów, a znacząco maleją szanse na świetne wspomnienia. Bo zazwyczaj po podróżach zostają tylko takie. Wystarczy mieć w pamięci, że stykając się z innymi narodami i kulturami musimy być trochę ostrożniejsi.

W brazylijskim hotelu chciałem wyjść zapalić wieczorem na zewnątrz. Odradził mi to właściciel, otworzył małe podwórko na tyłach hotelu. Dodał, że w dzień nie ma się czego bać, ale po zmroku lepiej się nie wychylać, będąc obcym. W Argentynie gdybym trzymał się głównej drogi, a nie najkrótszej, też oszczędziłbym sobie pewnie niejednej chwili strachu. A gdybym był trochę ostrożniejszy kilka lat temu, to pewnie nie straciłbym całego plecaka jadąc na stopem do Holandii…

Czy warto panikować? Zdecydowanie nie. Ale warto zadbać przed wyjazdem o te najbardziej podstawowe środki bezpieczeństwa. Sprawdzić sytuację na miejscu, korzystać tylko ze sprawdzonych taksówek, pozabezpieczać konta, by nie stracić całej gotówki w bankomacie ze skimmerem. Kilka prostych czynności, o których będziemy pamiętać przed i w trakcie podróży, zwiększy znacząco jej komfort. Jeśli wiesz, że jedziesz w niebezpieczny rejon, nie bagatelizuj tego słowami „jak ma mi się coś stać, to stanie się nawet w domu”, bo to nie do końca tak działa. Przygotuj się odpowiednio i minimalizuj ryzyko.

A czasem rzeczywiście… po prostu nie da się zrobić absolutnie nic. Bo ciężko spodziewać się śmierci z rąk terrorystów chodząc po górach. Nie mogły tego przewidzieć ani zwiedzające Maroko Norweżka i Dunka, ani… himalaiści w bazie pod Nanga Parbat w 2013 roku.

Czasem po prostu nie da się zrobić niczego.

źródła:
http://www.statystyka.policja.pl/
https://www.pch24.pl/brazylia–plaga-zabojstw-i-gwaltow–te-statystyki-wstrzasnely-krajem,62129,i.html