Nasza Polska zima jaka jest od kilku lat, każdy widzi. Deszcz, mokry śnieg, szarobure niebo, 16 godzin ciemności. Gdy na ulicach zalegał śnieg, miała swój urok, choć utrudniała życie jeszcze bardziej. Zima w domu – zazwyczaj zdecydowanie nic fajnego. Uciekamy od niej jak tylko się da, by poczuć nawet trochę wiosny i słońca w Hiszpanii czy Maroku. Często łapię się na tym, że zapominam o plusach tej pory roku –  a tych też jest kilka – zarówno w Polsce, jak i za granicą. Zacznijmy od ojczyzny.

A może w góry? Zima w polskich Tatrach

Hala Gąsienicowa w zimowej szacie
Hala Gąsienicowa w zimowej szacie

Polskie Tatry zachwycają mnie z każdym rokiem coraz bardziej. Mimo, że niektórzy pchają się nawet w klapkach na Rysy i szpilkach na Kasprowy, to najwyższe polskie pasmo oferuje mnóstwo atrakcji. Odnajdą się tu turyści, ale również wielkościanowi wspinacze, alpiniści, narciarze i skiturowcy. Gdy większość kraju ginie w deszczu i szarości, w górach zimą problemu ze śniegiem nie ma. Chyba, że z jego nadmiarem, gdy zamykane są szlaki z powodu zagrożenia lawinowego. Tatry potrafią być naprawdę groźne nie tylko latem – trochę wiedzy o tym, jak zacząć poruszać się zimą w górach znajdziesz we wpisie Jak zacząć turystykę zimową w górach?. Okoliczne miejscowości oferują również fantastyczne stoki narciarskie, których jedynym problemem bywa… natłok turystów i korki na drogach.

W poszukiwaniu spokoju i zorzy polarnej – zima na Islandii

Zorza polarna nad Islandią
Zorza polarna nad Islandią

Huraganowy wiatr do 220 km/h, zamknięte drogi, zasypane śniegiem domy, piękne spektakle na niebie i brak turystów. W najbliższym czasie na Islandii zimą zmieni się tylko ostatni punkt – bo chętnych do odwiedzenia tej surowej krainy przybywa.

Często zimowe plany zwiedzania wyspy mogą zostać pokrzyżowane przez pogodę, bo ta w najchłodniejszej porze roku nie ma litości. W listopadzie 2017 roku jednego dnia południe i wschód wyspy nawiedził sztorm, przez który zamknięto drogi na 4 dni, a wiatr w porywach osiągał prędkość do 220 km/h. Dwa miesiące później w miasteczku, niedaleko którego mieszkałem, sytuacja się powtórzyła, a turyści utknęli na kilka dni… na sali gimnastycznej, gdyż brakło miejsc noclegowych. Kraj za to zimą ma swój urok. Ludzi jest dużo mniej, słońce wstaje o 11 (!) by schować się pod horyzont ledwie cztery godziny później. I gwóźdź programu, czyli… zorza polarna. Wspaniałe zjawisko, do którego i tak trzeba mieć trochę szczęścia. Długie zimowe noce pomagają, ale jeśli wybierasz się głównie po to, by zobaczyć tańce na niebie, postaraj się odwiedzić wyspę w takim terminie, by nie przeszkadzała pełnia księżyca.

Zmarznięte ręce i nosy wynagrodzi taki widok:

A poszukiwania ułatwi Ci wpis Gdy Anioły tańczą na niebie – co nieco o zorzy polarnej.

Jeśli chodzi o loty, to na zimę można znaleźć naprawdę sporo połączeń z Polski w atrakcyjnych cenach. Tak, jak latem ciężko już trafić coś poniżej kilkuset złotych, tak w mroźnych miesiącach wciąż będzie taniej, zwłaszcza kupując z wyprzedzeniem. Ale faktem jest, że ceny biletów na Islandię systematycznie rosną. Z biegiem czasu coraz trudniej będzie trafić takie perełki jak lot za 30-40 zł.

Zaprzęgi Husky, białe niedźwiedzie i noc polarna – północna Skandynawia

Na Islandii bywa ciężko, ale zazwyczaj nie jest naprawdę mroźno. W poszukiwaniu prawdziwej zimy trzeba uciec dalej za koło podbiegunowe. A tam… słońce, które przez miesiące nie wynurza się ponad horyzont. Fantastyczne psie zaprzęgi, które można spotkać zarówno w Norwegii, Szwecji czy Finlandii. Skutery śnieżne, doskonałe warunki narciarskie, a nawet… groźnie niedźwiedzie polarne, jeśli Twoim celem zostanie arktyczny Svalbard.

Północna Skandynawia jest bardzo intrygująca, fascynujące jest to, jak ludzie zaadoptowali się do życia w warunkach, które zimą bywają okropnie ciężkie. Mróz dochodzący czasem nawet do -40 stopni, śnieżyce, do tego noc polarna, która trwa miesiącami! Pojeździj na nartach i odwiedź saunę w Finlandii (a nawet Rovaniemi, ojczyste miasto świętego Mikołaja), przejedź się psim zaprzęgiem w Szwecji, odwiedź najbardziej wysunięty na północ punkt w Europie w Norwegii. Albo jeszcze dalej – obserwuj misie polarne i odwiedź Polską Stację Arktyczną na Svalbardzie. Sprawę ułatwiają tanie loty do skandynawskich krajów, a z Gdańska dodatkowo budżetowo polecimy daleko za koło podbiegunowe – do norweskiego Tromsø. A stamtąd, z Berlina czy z Oslo dodatkowo można polecieć na wspomniany już Svalbard.

Narty w najwyższych górach Europy

Zimowe wędrówki po Alpach należy zostawić tylko doświadczonym górołazom. Naprawdę niebezpiecznie i zimowo bywa tam nawet latem, a co dopiero w styczniu! A co z nartami? Sezon w najwyższych górach Europy startuje na przełomie listopada i grudnia, choć warunki do jeżdżenia w niektórych miejscach są dobre przez cały rok. Nie ma co tu dużo dodawać – góry w Austrii, Włoszech, Szwajcarii i Francji to najlepsze miejsca do zimowych sportów w Europie. Profesjonalne wyciągi i kolejki, wspaniałe widoki na najwyższe góry kontynentu, długie i świetnie przygotowane trasy. Za to wszystko zapłacimy rzecz jasna trochę więcej, niż za szusowanie po krajowych trasach, ale to żadna niespodzianka.

Plusem na pewno mogą być ceny połączeń lotniczych z Polski – do Mediolanu zimą polecimy dosłownie za grosze, w granicach stówki trafimy również do Wenecji. Z obu lotnisk łatwo dostaniemy się do resortów narciarskich, które położone są całkiem niedaleko.

A może jeszcze wyżej? Gruzja i Kaukaz

Jeszcze wyższe niż Alpy, a wciąż mało znane góry Kaukazu. Popularnym celem wspinaczy jest gruziński Kazbek czy rosyjski Elbrus, ale raczej nic poza tym. A góry Gruzji kuszą swą wspaniałością i potęgą – bez problemu pojeździsz tutaj na wysokości powyżej 3 tysięcy metrów. Sam nie byłem w Gruzji zimą, ale znajomi, którzy odwiedzili ten kraj z deskami i nartami, byli zachwyceni. Coraz bardziej znana jest w Polsce gruzińska gościnność i przyjazny stosunek miejscowych do Polaków. Kuszą do tego fantastyczne ceny lotów z Polski na zimę (Wizz Airem z Wrocławia można było bez problemu polecieć za ok. 100 zł w dwie strony w styczniu czy lutym) oraz ceny na miejscu – Gruzja jest tańsza niż Polska, nie mówiąc o porównaniu z alpejskimi kurortami.

Od czego zacząć w planowaniu zimy w Gruzji? Najpierw sprawdź ceny połączeń (nawet w zakładce Dzisiejsze promocje). Później rzuć okiem na stronę https://snow.ge/, która pomoże Ci zapoznać się z miejscowymi resortami. Następnie pakuj walizkę i narty 🙂


I tyle. Podobnie, jak w najlepszych miejscach do ucieczki przed zimą, starałem się przede wszystkim wybrać miejsca, do których relatywnie łatwo się dostać. Wiadomo, że fantastycznym celem może być Kanada, czy Grenlandia. Tak samo fantastyczny musiałby być budżet, zwłaszcza w drugim przypadku. Opierałem się głównie na miejscach, do których można dojechać samochodem, lub dolecieć z tanimi liniami. Plusem zimy na pewno jest fakt, że w tych miesiącach połączenia lotnicze są zazwyczaj najtańsze.

Jeśli zdarza Ci się, tak jak mi, zapomnieć, jak piękna może być zima… W powyższych miejscach na pewno odbudujesz swoje zamiłowanie do tej pory roku 😉