Odebrałem przesyłkę – w zwykłej kopercie odnalazłem eleganckie, małe pudełeczko, w którym znajdowała się moja nowa karta płatnicza. Zalogowałem się do aplikacji, i jednym kliknięciem aktywowałem nową kartę. Pyk po raz drugi – i szybko zamieniłem złotówki na euro. Bez prowizji. Tak zaczęła się moja przygoda z Revolutem – aplikacją, której mało kto ufał na samym początku, a stała się prawdziwym hitem.

Metalowa karta – taką otrzymasz w planie Revolut Metal

Na trip po Ameryce Południowej leciałem ze zwykłymi kartami debetowymi. Podpiętymi do zwykłych kont bankowych w Polsce. To był duży błąd, wiele przez to się nacierpiałem, i wydałem jakieś 500 zł na same prowizje za wypłaty w bankomatach! Człowiek uczy się całe życie, a wtedy jeszcze w temacie płatności i obsługi bankomatów na świecie byłem trochę zielony. Trochę poczytałem i po prostu na pewne koszty byłem przygotowany – każda wypłata z bankomatu kosztowała mnie około 25 zł. Do tego opłaty za wymianę walut – zarówno w bankomatach, jak i przy płatnościach w terminalach, i za samą obsługę konta i karty zrobiła się naprawdę niezła sumka. Jak tego uniknąć?

Co nowego daje nam Revolut?

Z pomocą przychodzi nowa aplikacja, która jednocześnie jest bankiem w naszym telefonie – Revolut. Wystarczy, że zainstalujesz aplikację, i po kilku minutach masz gotowe konto bankowe (w UK), wirtualne karty płatnicze oraz obsługę kilkudziesięciu walut na jednym koncie. Za darmo.

Aplikacja Revoluta zdecydowanie jest intuicyjna i prosta, po instalacji dosłownie po dwóch minutach mogłem wpłacić środki na swoje konto. Za pomocą karty płatniczej przelałem 100 zł – w kilkanaście sekund pieniądze widniały już na ekranie mojego telefonu.

Na początek jedyne co trzeba zrobić, by korzystać z konta, to potwierdzić swoją tożsamość. Wystarczy zdjęcie prawa jazdy, paszportu lub dowodu osobistego + zdjęcie twarzy, i po kilku minutach weryfikację masz z głowy. Kilka kliknięć, i już jesteś na etapie zamawiania karty – nie bawiłem się w karty wirtualne (te, wraz z kodem CVV, czyli gotowe do płatności w internecie możemy mieć w kilka sekund), tylko od razu zamawiałem plastik. Tutaj uwaga – kartę zamówić można wcześniej. Weryfikacja potrzebna jest do jej aktywowania.

Aktualnie Revolut umożliwia zamówienie darmowej karty, a także daje 20 zł na start, jeśli jesteś nowym użytkownikiem. Jeśli jeszcze nie korzystasz z Revoluta, na dole wpisu znajdziesz informację, jak zyskać darmową kartę i 2 dyszki!

Przez jakiś czas w Revolucie dostępne były jedynie karty MasterCard, ale aktualnie można wybierać pomiędzy nimi a Visą. Wydanie karty normalnie jest płatne. Kosztuje równowartość 6 euro, ale zazwyczaj można skorzystać z jednej z wielu trwających promocji albo linków polecających, które pozwolą Ci cieszyć się kartą za darmo. W zależności od wybranego pakietu przesyłka z kartą będzie do Ciebie szła od kilku do kilkunastu dni. U mnie miało być to 10 dni – i dokładnie po 10 dniach otrzymałem przesyłkę. Karta jest, karta działa, a waluty wymienia się… rzeczywiście bezproblemowo. Karta ważna jest pięć lat.

Zacznijmy od plusów

To, co jest najważniejsze – waluty wymieniamy rzeczywiście bezkosztowo. Aktualne przeliczniki można znaleźć na głównej stronie firmy (www.revolut.com), kursy są korzystniejsze od wszystkich kantorów internetowych i kont walutowych, jakie sprawdziłem. Trzeba tu zaznaczyć, że w weekendy kurs jest o trochę mniej korzystny, i warto o tym pamiętać – w ten sposób właściciele zabezpieczają się przed wahaniami kursu. Lepiej zamieniać pieniądze w tygodniu. Dodam też, że wcale nie jest tak różowo przy wymianie dużo mniej popularnych walut – ostatnio kupowałem bilety lotnicze w rupiach srilankańskich i kurs trochę mnie zaskoczył.

Kolejna sprawa – wypłaty z bankomatów. Wypłaty są rzeczywiście bezpłatne ale do pewnego limitu – 200 euro miesięcznie. Powyżej tej kwoty zapłacisz 2% prowizji. Czasem jednak zdarza się, że to bankomat narzuca swoją prowizję i wtedy nie pomoże żadna karta. Często z taką sytuacją spotkasz się w krajach Ameryki Południowej. Szybkie, bezpłatne przelewy międzynarodowe. To kolejna zaleta aplikacji – między użytkownikami aplikacji pieniądze przelewamy w kilka sekund, ale to nie wszystko. Możesz dokonywać przelewów na konta w innych krajach za darmo – albo korzystać z szybkich przelewów międzynarodowych za dużo niższą opłatą, niż w bankach. I patrząc na to, co oferuje Revolut, a co oferują banki – tutaj ogromny plus dla aplikacji.

Naprawdę wygodna i intuicyjna aplikacja – to kolejna zaleta, apki w ogóle nie trzeba się uczyć, wszystko jest jasne od początku. Z łatwością zamówisz nową kartę, zablokujesz/odblokujesz już istniejącą, włączysz czy wyłączysz dowolną funkcję karty. Do tego łatwo możesz śledzić swoje wydatki, wykonywać przelewy, czy skontaktować się z obsługą klienta – bajka. Jest estetycznie, prosto i funkcjonalnie – tak, jak powinno być.

A co jest nie tak?

Na pewno kiepska oferta Premium. Miało być ekskluzywnie, na razie wychodzi słabo. Za konto premium musimy zapłacić 30 zł miesięcznie, a w zamian dostajemy… 400 zamiast 200 euro do wyciągnięcia za darmo z bankomatu, darmową kartę Premium (oszczędzamy 6 euro + ekspresowa wysyłka + ładniejsza karta), ubezpieczenie turystyczne na cały świat i darmowe ekspresowe przelewy międzynarodowe. Kilka akapitów niżej znajdziesz szersze omówienie usług Premium oraz Metal.

Akapity, które teraz czytasz, były częścią artykułu sprzed lat, który odświeżyłem po dwóch latach korzystania z Revoluta. Wymieniałem wtedy dość sporo minusów aplikacji – brak polskiego numeru konta, masa błędów zgłaszanych przez użytkowników. Dziś większość z nich została już wyeliminowana, i z aplikacji korzysta się dużo łatwiej, przyjemniej, a jeśli chcesz, to w pracy możesz podać nawet swój własny, revolutowy numer konta w polskim banku, by otrzymywać swoje wynagrodzenie bezpośrednio do Revoluta.

Nie tylko na wakacje – nowości w Revolucie

Z biegiem czasu widać, że Revolut nie chce być tylko aplikacją, po którą sięgamy przy kupowaniu biletów lotniczych, zagranicznych zakupach czy w trakcie wakacji. Revolut chce być z użytkownikiem cały czas, być przydatnym na co dzień – i coraz fajniej mu to wychodzi. Umożliwia przeciętnemu użytkownikowi bezproblemowy dostęp do funkcji, które zwykle wymagają trochę zaangażowania, a tutaj dostanie je na tacy po kilku kliknięciach. Mowa o handlu kryptowalutami oraz transakcjach giełdowych.

Bitcoin w Revolucie

Brytyjska firma podążyła za boomem na handel kryptowalutami. Kupowanie i sprzedawanie bitcoina i podobnych mu wynalazków nie jest jakość szczególnie trudne, ale wymaga trochę zaangażowania technicznego i formalności, by uwiarygodnić się na różnych stronach, które legalny handel kryptowalutami umożliwiają. W Revolucie zakupu dokonasz dwoma kliknięciami zaraz po akceptacji wszystkich regulaminów – do kupienia jest Bitcoin, Etherum, Bitcoin Cash oraz Ripple.

Tutaj warto zastrzec jedno – nie możesz kupić kryptowaluty na własność i wypłacić sobie na własny portfel. Cała zabawa umożliwia jedynie spekulację – kupno i sprzedaż, ale z revolutowych portfeli środków w kryptowalutach wypłacić nie możesz.

Być jak Wilk z Wall Street

Absolutną nowością jest za to możliwość handlowania akcjami! Na dzień dobry można kupować i sprzedawać jedynie akcje kilkuset firm z nowojorskiej giełdy, ale i to jest niezłą atrakcją dla szaraczka takiego jak ja, który handel akcjami widział jedynie w filmach.

Możesz kupić akcje jakie chcesz i za jaką kwotę tylko chcesz. Jedna akcja Apple to wydatek prawie 1000 zł, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by kupić jakiś ułamek tej akcji – ja nabyłem 0,03 akcji za równowartość niecałych 3 dyszek i zarobiłem już jakieś dwa złote. Warto było.

Aktywowanie funkcji wiąże się z akceptacją wielu regulaminów, ale po kilkunastu kliknięciach świat nowojorskiej giełdy stoi przed Tobą otworem. Zakupy można robić jedynie w czasie, gdy giełda jest otwarta. Na ten moment prowadzenie konta nie wiąże się z żadnymi opłatami i sporo transakcji miesięcznie można wykonać za darmo, ale to w przyszłości się zmieni – o czym firma uczciwie z góry informuje.

Plan premium oraz premium plus – Revolut Metal

Od dwóch miesięcy jestem użytkownikiem najwyższego możliwego planu aplikacji – Revolut Metal. Jest to plan najbardziej premium, którego nazwa wzięła się od karty płatniczej – karta, która dotarła do mnie pocztą, jest… metalowa. Naprawdę ładna 🙂

Co dają plany premium w Revolucie? Wyższe limity wypłat z bankomatów (400/800 €), ubezpieczenie turystyczne, ubezpieczenie od zgubienia bagażu, darmowe, ekspresowe przelewy międzynarodowe, usługi typu Concierge, cashback oraz wirtualne karty płatnicze. Pierwszych kilka pominę, ponieważ są praktycznie mało istotne – ubezpieczenie może nie jest złe, ale w wielu usługach ma spory udział własny (do kilkudziesięciu funtów), więc lepiej skorzystać ze sprawdzonego ubezpieczenia turystycznego, a inne rzeczy typu zgubiony bagaż to dodatki, które same w sobie na pewno nie przekonają Cię do skorzystania z płatnego planu.

Cashback i wirtualne karty

Plan Metal udostępnia ciekawą usługę cashback. Polega na tym, że po prostu 1% wszystkich Twoich zakupów dokonanych za pomocą kart Revolut (zarówno fizycznych, jak i wirtualnych) wróci z powrotem na Twoje konto. Haczyk jest jeden – 1% dostaniesz za zakupy poza Europą (również online). W przypadku naszego kontynentu kwota będzie aż dziesięciokrotnie niższa – 0,1%.

Świetną opcją są za to wirtualne karty płatnicze!

To narzędzie, które pozwoli Ci dużo bezpieczniej robić zakupy w internecie. W aplikacji znajdziesz wszystkie dane karty potrzebne do dokonania transakcji online – numer karty, datę ważności a także kod CVC. Po dokonaniu płatności karta znika, a na jej miejsce pojawia się nowa, z całkowicie nowymi danymi. Poprzedniej karty nie da się już obciążyć, więc wszelkie wycieki danych czy nieuczciwe subskrypcje będą Ci niestraszne.

A co z kosztami?

No i tu jest główny mankament planów premium. Revolut Premium kosztuje 30, a metal 50 złotych… miesięcznie. Szczerze uważam, że plany są w porządku i oferują ciekawe dodatkowe funkcje, ale to za mało, by godzić się na aż taki wydatek. Chyba, że mieszkasz w Azji i dokonujesz co miesiąc płatności za 5 tysięcy złotych – wtedy akurat cashback pokryje Twoją miesięczną subskrypcję planu Metal.

Sam korzystam z planu Metal za darmo dzięki poleceniu aplikacji odpowiedniej liczbie użytkowników. Na ten moment raczej nie zdecydowałbym się na przedłużenie subskrypcji, jeśli musiałbym za nią płacić, ale nie mówię całkiem nie – być może Revolut jeszcze mnie czymś zaskoczy.

Dwa lata z Revolutem – czy warto? Odbierz kartę za darmo i 20 zł na start!

Było sporo głosów wątpliwości, czy może nie jest to kolejna firma, która w pewnym momencie po prostu zniknie z rynku wraz ze wszystkimi środkami na kontach swoich użytkowników. Ja cieszę się, że korzystałem z Revoluta od samego początku – dzięki temu sporo zaoszczędziłem na wyjazdach zagranicznych, a aktualnie aplikację poleca w swoich wpisach nawet jeden z najpopularniejszych polskich blogerów z dziedziny finansów osobistych – Michał Szafrański. W jego wpisie znajdziesz również dokładnie porównanie Revoluta z innymi rozwiązaniami i różne scenariusze korzystania z aplikacji.

Od niedawna Revolut rozpoczął nową kampanię reklamową. Zwykle zachęcał do skorzystania ze swoich usług oferując darmową kartę płatniczą. Teraz poszedł o krok dalej – na start dostaniesz darmową kartę, jej wysyłkę oraz… 20 zł na konto po weryfikacji. I dla Ciebie, i dla polecającego, czyli w tym wypadku dla mnie. Revolut nie ma żadnych ukrytych kosztów, więc aktualnie jedyne co możesz stracić, wypróbowując aplikację, to trochę czasu, a na pewno na konto wpadnie Ci dodatkowe dwie dyszki – dlaczego więc nie spróbować? To najlepszy moment na zaprzyjaźnienie się z najlepszą aplikacją do wymiany walut.

Jak zaplanować podróż?

W maju miała miejsce premiera mojej pierwszej książki. Jest to kontynuacja darmowego e-booka o tytule "Jak tanio latać", tym razem na ponad 200-stronach dzielę się całą wiedzą związaną z organizacją wszystkich moich podróży - zarówno tych, które skonstruowałem dla siebie, jak i innych osób. Dostępna zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej:

Cześć, podróżniku!

Na imię mam Zbyszek i jestem autorem bloga, którego właśnie przeglądasz. Uważam, że w podróży dużo mniej liczy się budżet, a bardziej radość i wspomnienia, więc nieraz ruszam w drogę z małym plecakiem i namiotem, ale nie pogardzę też luksusowym basenem na dachu wieżowca w pięknym hotelu.

Piszę nie tylko o swoich podróżach, ale również doradzam: jak znaleźć fajne loty, jak znaleźć dobry nocleg, jak wszystko zorganizować.

Jeśli chcesz być na bieżąco, śledź mój fanpage na Facebooku: